.

.

sobota, 17 września 2016

kiedy nadzieja umiera w człowieku, wtedy może zrobić ostre cięcia, albo żyć jak do tej pory, może coś zmienić lub stać w miejscu... może walczyć o siebie,albo się poddać, może umierać,albo odradzać się na nowo! może każdy dzień zaczynać od uśmiechu albo od łez...może zacząć od obejrzenia wschodu słońca, kubka kawy,albo od skupiania się na bólu, może zacząć od wolności wewnętrznej, albo od niewoli...od zamienienia kilku słów z sąsiadką z którą trudno i obdarowaniem jej najlepszym uśmiechem, do zawiści....od taplania się we własnym błocie do wolności...od tego by wiedzieć, że kiedy budzi się rano, może liczyć na drugiego człowieka cokolwiek się wydarzy,ze jedność i ten wybór będzie na zawsze, a nie na chwile.... by życie było jasne, wolne, TWOJE!!! byś wziął za nie odpowiedzialność pełną i powiedział- tak to ja! mój wybór, moja radość ...moje życie...moja nadzieja....
"Nie pot­ra­fisz żyć bez człowieka, który Cię lu­bi, dla które­go jes­teś wart wielu zachodów, który dzieli z Tobą ra­dość i ból, w ser­cu które­go masz za­pew­nione trwałe miej­sce. Bez człowieka, które­mu możesz zaufać; człowieka, który się o Ciebie troszczy, człowieka, u które­go jes­teś zaw­sze ser­decznie witany. ..." są takie miejsca, które są dla mnie ważne, są ludzie, przy których nie trzeba mówić nic! Nic ! To w zupełności wystarczy! Możesz być sobą, bez oceniania, moralizowania, możesz odkrywać swoją duszę bez obawy o osąd.... Ludzie ,którzy swoim sercem potrafią zmienić czarne dni w słońce! smutek w wielką radość!! :D Iza...pojawiła się przypadkiem, ale nie ma przypadków....W jej domu odnajduje długo wyczekiwaną ciszę w sercu, odnajduję spokój, harmonię i to ,czego mi trzeba... Pranie , drabinę, koty i psy sąsiadów biegające po podwórzu i tą jedność ducha! I zwykłe rzeczy jak śniadanie w ogrodzie ,kawa na tarasie i cieszę się każą chwilą, bo tak mało ich mamy,za mało... cieszę się mądrością, miłością, sercem otwartym i jej mężem, który wie... nie trzeba wiele mówić... Tam trzeba być...

środa, 7 września 2016

Kiedy matka czuje się wypalona, kiedy całe życie się zmienia, kiedy jedna decyzja wiąże się z drugą,a dziecko trafia do szpitala, później z niego wychodzi, z wielkimi cudami, matka musi coś dla siebie zrobić! swój kąt do pracy!! oto i ON !! mój, nie pasujący do wystroju salonu, ale co tam! jest mój, własny!! odreagowanie kolejnego szpitala ! o 3 się kładłam spać, a o 6.00 wstawałam... Teraz czas na NOWE! nowe serce mam, nowe pragnienia, nowe perspektywy, nie wiem kiedy i jak to ogarnę,ale jest wolność, radość! piękno!!! Radość w Bogu!!Ostatni czas to walka o siebie o swoje marzenia, by ich nie zaprzepaścić, by wziąć się w garść i podnieść wysoko głowę ! To niesamowite -kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z tylu rzeczy, z tylu ograniczeń i nagle jedno zdanie -wypowiedziane przez bliską osobę staje się ogniwem zapalnym do zmian! wielkich zmian! kiedy lęk nie istnieje, a odwaga rodzi się z wielką siłą! "Każda bitwa naszego życia czemuś służy-nawet ta przegrana..."

wtorek, 23 sierpnia 2016

wystarczy jedna chwila, jeden moment, jeden gest...wystarczy spojrzenie i wszystko się zmienia... Ostatnie kilka lat było piekłem,ale i nauką wielką! czasem walki, poniżenia, czasem cierpienia, czy były radości? małe! tak były! cieszę się prawie ze wszystkiego,ale ...no właśnie ALE.... ostatni czas obfituje w natłok myśli, spotkania , w decyzje, których odwrócić się nie da! w pokój w sercu! w wolność ! Bożą wolność!!! A szczególnie dwa dni.... niewiele?? dla mnie najwięcej! dwa dni, które podarowane zostały tylko dla mnie, które pokazały mi jak ważne jest życie i, ze to ja nadaje mu kształt.... Dwa dni, kilka chwil, a moje serce znowu stało się radosne, moje ciało zaczęło żyć, a moje myśli wróciły do miejsca, w którym zaczyna się NOWE! Dwa dni, które nadały kształt reszcie, dwa dni, które przypomniały mi, że jestem niepoprawną romantyczką i nie muszę tego wcale zmieniać ...Dwa dni, właściwie kilka godzin.... myśli, rozmów, otwarcia, szacunku, dobrego słowa...Dwa dni...i mogły by się nigdy nie skończyć....

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Dziś o człowieku o wielkim sercu, który swą postawą inspiruje, o człowieku, który swoją osobą otwiera moje dziecko, który dociera zanim dostanie instrukcje, który małymi krokami daje radość i wielką otwartość, który patrzy w tym samym kierunku, w którym patrzy dziecko ... właściwie nic o nim nie wiem, bo na terapii zajmuje się moim synem, może i mogłabym zostawić Jaska i sobie poczekać,ale nie potrafię, bo te zajęcia są wielkim odkryciem, kiedy patrze jak moje dziecko płaczące w pierwszych chwilach, w kolejnych siedzące sztywno, dziś się śmieje, żartuje, mówi tyle do terapeuty co do mnie w domu, które po prostu jest sobą!- moje serce się cieszy! rzadko można powiedzieć właściwy człowiek na właściwym miejscu,ale Jego oddanie swoim małym pacjentom jest nieprzeciętne! Dawanie samo w sobie dla mnie jest radością! Chyba z jeszcze większą patrzę na to, jak mój syn dostaje tyle dobra ! Dziękuję! Dziękuję też za inspirację dla mnie w działaniu :) za uczenie się od siebie nawzajem prostych rzeczy! Nie można zapomnień o Pani Julii :) jej cicha obecność , uśmiech dobre słowo, choć bardzo nieśmiałe sprawiają, ze ja się przestałam bać, wyciszam się, więc nie tylko syn ma hipoterapię, ale i mama :)