.
niedziela, 26 października 2014
dokładnie miesiąc mnie tu nie było, a od tego czasu... aj..wiele by opowiadać, szpital ,remont kuchni!!! (już prawie skończony) oj tak :) do tego ostatnio wiele czasu pochłaniają mi przygotowania do BALU WCZEŚNIAKA, który organizujemy z nasza Grupą Wsparcia Dla Rodziców Wcześniaków :) 15.11 godzina 13.30 Szpital im. Jana Biziela w Bydgoszczy!! Będzie Się działo :)Z jednego dnia wcześniaka, powstał cały tydzień :) Warsztaty, wykłady dla rodziców i dzieci :)
zresztą zobaczcie sami TUTAJ :) do tego wszystkiego za dwa dni pasowanie na przedszkolaka i piekę tort dla dzieci, pierwsze urodziny Jasia, Trzecie urodziny Franka i 30-tka mojego Męża :) mało czasu,wiele trzeba dopiąć, poszukuję pomysłów na prezenty, myślę, szukam, biegam, a tu jeszcze stałe punkty, dnia! inhalacja, rehabilitacja, wizyty u specjalistów, doba za krótka, ale się nakręcam z każdym dniem bardziej i chyba wchodzę na swoje normalne tory :) Kiedy ten szał minie, odezwę się, bo póki co czas, czas ,czas :)ale na kąpiel zawsze jest czas :)


















piątek, 26 września 2014
"jesień idzie, nie ma na to rady..."
Jesienna szaruga napawa mnie energią i kreatywnością, nie mówiąc o tym, że twórcza jestem bardziej niż latem :) Jaś nie ma się za dobrze, toteż siedzimy w domu, a dwa skierowania do szpitala leżą na szafce i czekają, czy się pogorszy, czy tez nie, a dziś jak na złość jest lepiej- ufff :) :) :) Wypad na żołędzie, tworzenie jesiennych obrazków i kącik jesienny... To wszystko powstało we Frankowym pokoju :) Uwielbiam jesienne dni dziś kalosze, Jasia w chustę i wędrujemy do lasu, czas naładować akumulatory :) Z małych sukcesów Jaśkowych wkłada sobie sam smoczek do buzi i manipuluje grzechotkami niesamowicie ,jak na Jego skomplikowane życie :) no i leżenie na brzuchu, choć nie podoba mu się, znosi lepiej niż wcześniej :) :)





nie ma jak miłość do samochodów :)





ostatnie wspomnienie owocowych sałatek :) już 5 dzień diety i daję radę :) wizyta u dietetyczki była dość pouczająca , no ,ale czasami daje mi bonusy w postaci jednego posiłku, który składa się z połowy tabliczki czekolady , bądź 10deko ciasta drożdżowego :)6 miesięcy ciężkiej pracy przede mną, póki co głodna nie chodzę :) byle do wiosny :)
piątek, 12 września 2014
czas wakacji był czasem aktywnym i niewiele mnie było w blogowym świecie... Wrzucę kilka zdjęć z wakacyjnych dni,ale tez ze szpitalnych :) Jesteśmy już po laparotomii ... Jelita połączone, uchyłek Meckela usunięty, zrosty porozdzielane, za wyjątkiem zrostów na wątrobie i dwunastnicy, dieta pomału się rozszerza, z kupami łatwiej :) i chyba to otwiera nam drogę do rehabilitacji :)Czekamy aż nasza Pani Ania wróci z urlopu i zaczynamy z powrotem biegać po specjalistach, rehabilitantach,etc. Walkę po 5 miesiącach przerwy czas zacząć od nowa !!! Na domiar złego ja jestem chora, biorę antybiotyki i opadam z sił, a remont kuchni nadal trwa :)szaleństwo goni szaleństwo :)
Franciszek rozpoczął przedszkolny czas... Mamy kłopoty z respektowaniem Jego alergii , więc póki co walczę z dyrekcją ,ale nie poddajemy się... Za to ma znajoma koleżankę ze żłobka i są nierozłączni, nawet popołudnia spędzają razem :) WARIACKO wśród pyłów :) Kto wie- może ich przyjaźń przetrwa ? :) bynajmniej jest piękna póki co :)
burzowy wakacyjny dzień w oknie :)
uwielbiam Święto Matki Bożej Zielnej :) mój bukiet ziół i kwiatów zbierałam w drodze do Kościoła :)
szpital
Franciszek i Oleńka:) zabawa przednia, a pokój wygląda jak po przejściu huraganu, tutaj już posprzątali ;) ;)
park dinozaurów :)
muzeum kolejki wąskotorowej i wycieczka kolejką :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)